Nawigacja

Bitwa Pod Andrzejewem

Dnia 1 września 1939 r. hitlerowskie Niemcy rozpoczęły działania zbrojne przeciw Polsce. Na "Westerplatte" spadły pociski z pancernika "Schleswig Holstein", a wojska hitlerowskie przekroczyły granice polsko - niemieckie. Samoloty Luftwaffe bombardowały cele na terenie Polski. W kraju rozpoczęła się krwawa i nierówna walka z najeźdźcą. Jeden z tragicznych epizodów tej wojny rozegrał się w Andrzejewie i okolicach. Wydarzenia te związane są z walkami 18. Dywizji Piechoty, która wchodziła w skład Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Narew".

Po przełamaniu bohaterskiej obrony Wizny XIX Korpus Pancerny gen. Guderiana wdarł się na tyły dowodzonej przez gen. Czesława Młota - Fijałkowskiego SGO "Narew". Celem wojsk niemieckich było nacieranie przez skraj Mazowsza i Podlasia w ogólnym kierunku na Brześć Litewski i dalej na Wołyń. Dysponując czterema dużymi i szybkimi jednostkami (3. D Panc., 10. D Panc., 2. DP Zmot., 20. DP Zmot.) korpus Guderiana nie napotykając większego oporu wszedł na tyły polskiej SGO "Narew" i 10 września jego odziały zdobyły Wysokie Mazowieckie, Czyżew i Ciechanowiec. Słabe zgrupowanie gen. Fijałkowskiego, składające się wówczas tylko z 18. DP i dwóch brygad kawalerii: Podlaskiej i Suwalskiej, znalazło się w katastrofalnym położeniu. Dowódca SGO "Narew" zorientował się w sytuacji i w niedziele (10 września) podjął decyzję przebicia się na wschód. Droga odwrotu wiodła przez zajęty już przez Niemców Zambrów. Gen. Fijałkowski zmontował szybko natarcie, w którym 18. DP miała uderzyć na Zambrów od północy, a obie brygady kawalerii od południa. Zambrów był obsadzony 20. DP Zmot., której w trakcie boju gen. Guderian posłał na pomoc 10. D Panc. Natarcie Polaków wobec przewagi niemieckiej posuwało się coraz wolniej i o godz. 14 (11 września) gen. Młot - Fijałkowski wydał rozkaz, aby je przerwać. Nim jednak rozkaz ten dotarł do oddziałów, poderwały się one do ostatecznego szturmu, który całkowicie się powiódł. Dowódca SGO "Narew" zrozumiał jednak, że nie przebije się przez Zambrów i postanowił obejść miasto od południa. Suwalska i Podlaska brygada kawalerii ruszyły pierwsze. Przebijając się przez kolumny niemieckie i tocząc w dniach 12 - 15 września ciężkie boje, ostatecznie wydostały się z okrążenia i odeszły do Puszczy Białowieskiej. Dla maszerującej znacznie wolniej 18. DP nie było już ratunku.


Plan bitwy
Zdziesiątkowane pułki 18. DP po uciążliwym marszu, zgodnie z otrzymanym rozkazem osiągnęły nad ranem 12 września rejon Krajewo, Ostróżne. W tym czasie sztab dywizji znajdował się w Srebrnym Borku. Na próby przebicia się 18. Dywizji Niemcy zareagowali błyskawicznie. Dążąc do otoczenia i całkowitego zniszczenia dywizji nieprzyjaciel skierował z Zambrowa i Czyżewa do rejonu Andrzejewa całą 20. DP Zmot. (gen. Wiktoriana) i część 10. D Panc. Z kierunku północnego (Śniadowo - Głębocz Wielki) ściągnięto do rejonu Srebrnej zmotoryzowany oddział ze składu 21. DP. Od strony zachodniej zbliżała się w kierunku Andrzejewa 206. DP. W ten sposób zamknięto pierścień okrążenia wokół oddziałów 18. PD. Rano 12 września dowódca 18. DP, wraz ze sztabem i częścią oddziałów dywizji tworzących kolumnę południową (część 33. PP i 71. PP, część 18. pal-u, 18. dac-u, 18. baterii plot, kompani ckm) poszedł do Łętownicy. Kolumna północna (42. PP i 1. dywizjon pal-u) w trakcie przemarszu z Tabędza do Krajewa Borowego została zaatakowana silnym ogniem artylerii i broni maszynowej nieprzyjaciela. Zmusiło to pułk do rozczłonkowania kolumny i przebijania się w kierunku Łętownicy. Kolumnę południową ostrzelała artyleria niemiecka z kierunku Andrzejewa. Tak rozpoczął się ostatni bój 18. DP, który trwał do świtu 13 września.

Polacy walczyli o przebicie się i wydostanie z okrążenia na kierunku południowym - Andrzejewo i wschodnim - szosa czyżewska. Podczas ataku na Andrzejewo przeprowadzonego w godzinach przedpołudniowych, ciężko ranny został dowódca 18. DP płk dypl. Stefan Kossecki. Dowództwo nad dywizją objął dowódca piechoty dywizyjnej, płk Aleksander Hertel. Atak przerwano, a oddziały polskie zostały zepchnięte do płonącej Łętownicy. W godzinach popołudniowych pułkownik Hertel ponowił natarcie na Andrzejewo. Uderzenie rozpoczęto o 14:30. Niemcy kontratakowali, ale w ogniu artylerii i ciężkich karabinów maszynowych zaczęli się cofać. Po wprowadzeniu do walki nowych oddziałów Niemcy ok. godziny 17 zatrzymali polskie natarcie. O godz. 18 (12 września) działania przerwano. Pole walki między Łętownicą a Andrzejewem usłane było poległymi i ciężko rannymi.

Jednocześnie od rana 12 września prowadzono zacięte walki na północ od Łętownicy, gdzie 33. PP osłaniał pozostałe oddziały dywizji. Mimo bohaterskiej postawy Polaków, wobec przewagi nieprzyjaciela, pierścień okrążenia zaciskał się coraz bardziej. O zmroku 12 września wykrwawiona dywizja została otoczona na przedpolach Łętownicy.

Wieczorem płk Hertel zwołał odprawę oficerów i wydał rozkaz do nocnego natarcia na Andrzejewo. Sformowano oddział uderzeniowy "Taran" w sile około 500 osób. Po rozdaniu resztek amunicji oddział szturmowy z dwoma działkami przeciwpancernymi i ciężkimi karabinami maszynowymi na samochodach wyruszył w szyku pieszym o godz. 22 w kierunku Andrzejewa, pod osobistym dowództwem płk Hertla. Przed wyruszeniem oddziału spalono dokumenty, a sprzęt ciężki zniszczono. Za czołową grupą miały wyruszyć tabory dywizyjne z kilkoma tysiącami rannych. Józef Rządzki: "Jesteśmy znów w Łętownicy. Wieczorem pułkownik Hertel zarządza odprawę. Niemcy po walce nie spodziewają się naszego ponownego i natychmiastowego uderzenia. Mamy uderzyć znienacka i przebić się. Uderzymy nie na boki, lecz właśnie w sam środek niemieckiego ugrupowania. Wreszcie uformowana "Kolumna śmierci" - bo tak nazwaliśmy oddział - rusza. Przed Andrzejewem zapora ogniowa, ale kolumna idzie wciąż naprzód. Znów zabici i ranni, a zapora coraz silniejsza. Pozorujemy poddanie się. Niemcy wyrzucają rakiety, zbliżają się. Wtedy z naszej strony otwiera się ogień. Niemcy padają. Znowu walka." [1]

Uderzenie grupy szturmowej na Andrzejewo załamane zostało gniazdowym ogniem artylerii i broni maszynowej nieprzyjaciela oraz działaniem jego nowoprzybyłych oddziałów. Walka zakończyła się około godz. 23. Mimo bohaterskiej postawy nie udało się wywalczyć przejścia dla dywizji. W boju poległ płk Aleksander Hertel. Polegli również: kpt. dypl. Ludwik Hodakowski, oficer operacyjny 18. DP, kpt. dypl. Kazimierz Karpiński - kwatermistrz dywizji. Po rozbiciu 18. DP w nocy z 12 na 13 września resztki oddziałów starały się na własną rękę przedostać przez otaczający ich pierścień nieprzyjaciela:

Mauzoleum na cmentarzu andrzejewskim
1. Grupa podpułkownika Stanko (około 400 ludzi) przebiła się w kierunku Zarąb Kościelnych gdzie została rozbita w walce.
2. Grupa podpułkownika Pluty - Czachowskiego (300 ludzi) przedzierała się w kierunku Przeździecko - Warchoły, gdzie została rozbita.
3. Grupa majora Drewnowskiego, w sile dwóch kompani, przedarła się od Czerwonego Boru. 14 września została rozbita pod Rutką.
4. Grupa podpułkownika Malinowskiego (120 ludzi) przez Ruskołęki, Dąbrowę Wielką dołączyła do SGO "Polesie" gen. Franciszka Kleberga.
5. Kawaleria 18. DP, która przecierała się w tym samym kierunku, dołączyła również do SGO "Polesie".
64. bateria 18. pal-u pod dowództwem por. Mieczysława Zielińskiego przez Paproć, Szulborze Koty dotarła do rejonu Daniłowa gdzie 13 września została osaczona przez czołgi na szosie Małkinia - Ostrów Mazowiecka. Z okrążenia pod Andrzejewem wydostało się w sposób zorganizowany około 1400 żołnierzy. Znaczna ich liczba przedarła się indywidualnie.

"Bitwa o przebicie się przez Andrzejewo - piszą jej uczestnicy - była w zasadzie bitwą artylerii (...). Tylko artylerii należy zawdzięczać, że przeciwnik nie zdołał aż do nocy z 12 na 13 września porozrywać i zniszczyć całej 18. DP, że mogła ona chociaż grupami przebić się z kotła pod Andrzejewem i że grupy te mogły toczyć walki jeszcze w następnych dniach. Skierowana za późno o dwa dni do odwrotu, walczyła i ginęła w dniach 11, 12 września samotnie na tyłach niemieckiego frontu." [2]

W obliczu katastrofalnej sytuacji taktycznej, ciężkiej sytuacji tysięcy rannych oraz wyczerpania się amunicji 13 września o godz. 5 rano dowódca 18. pal-u ppłk Witold Sztark, jako najstarszy stopniem z pozostałych w Łętownicy oficerów ocenił, że zrobiono wszystko co było możliwe i wysłał parlamentariuszy.

Niemcom pod Andrzejewem udało się zdobyć ponad 5 tys. rannych, pewną liczbę zdrowych żołnierzy, ok. tysiąca więźniów cywilnych. Odbili również ok. 500 jeńców niemieckich.

Sukces niemiecki był poważny, choć nie miał większego znaczenia strategicznego, albowiem wcześniej jeszcze Śmigły postanowił wycofać Front Północny na linię między Wieprzem a Brześciem nad Bugiem. Działania XIX Korpusu Pancernego mogły by zagrozić Polakom, gdyby zaraz po 10 września jego czołgi zdobyły Brześć i ruszyły na południe. Walki pod Andrzejewem i Zambrowem zabrały jednak Niemcom 3 dni. Dopiero 13 i 14 września korpus Guderiana mógł rozpocząć zdecydowane działania w kierunku Brześcia.

[1] Mieczysław Bartniczak, Od Andrzejewa do Pecynki 1939 - 1944 s. 38
[2] Kazimierz Pluta - Czachowski, Władysław Wujcik, Walki odwrotne 18. Dywizji Piechoty w czasie wojny obronnej Polski w 1939 r., s. 273
Opracowano na podstawie:
Bartniczak M. Podziały administracyjne w powiecie Ostrów Mazowiecka w Ostrów Mazowiecka z dziejów miasta i powiatu, pod red. S. Russockiego. Książka i Wiedza. Warszawa 1975.
Kosztyła Z. Wrzesień 1939 na Białostocczyźnie. Białystok 1967.
Moczulski L. Wojna Polska 1939. Wydawnictro Poznańskie. Poznań 1972.
Pluta-Czachowski K., Wujcik W. Walki odwrotne 18. DP w czasie wojny obronnej Polski w 1939 r. Wojskowy Przegląd Historyczny. Nr 3/1974.